piątek, 29 stycznia 2016

Leśne przygody, czyli spotkanie z sarnami, bobrami i żabą

 Zima odpuściła. Od pewnego czasu jest ciepło, można powiedzieć, że prawie wiosennie. Poszłam więc do lasu, sprawdzić co się teraz dzieje. Jak zawsze wypowiedziałam ciche pozdrowienie dla lasu. Od razu przy wejściu okrakała mnie sójka. Zerwała się z gałęzi na której siedziała i poleciała, ciągle wrzeszcząc.
- To już pewnie wszystkie zwierzaki wiedzą, że ktoś idzie - pomyślałam, żegnając się z nadzieją na zobaczenie czegokolwiek żywego w najbliżej okolicy.
Jednak nie była to prawda. Podziwiając strumyk, kątem oka zauważyłam ruch. Coś jednak wypatrzyło mnie wcześniej i ukryło się szybko pod nadtopionym lodem. Niestety, nie wiem co się tam chowało.


Szłam więc dalej. Mam takie szczęście, że natrafiam na mnóstwo śladów i tropów.  Gdy pozwolę sobie na bezmyślne błądzenie, zawsze wpadam na jakieś zwierzę. Jednak nie potrafię jeszcze żadnego wytropić, żeby się dobrze poprzyglądać  i  zrobić fotkę. Teraz było to samo. Na skraju pola widzenia zauważyłam ruch i usłyszałam dźwięki przedzierania się przez krzaki. Wypatrzyły mnie  dwie pasące się sarny i zaczęły uciekać. Gdyby nie to, przeszłabym nie zauważając ich. Kiedyś prawie wdepnęłam tak w dzikiego królika. Śmieszne było to, że byłam z psem na smyczy i pies też go nie zauważył.
Sarny uciekły jakieś 50 metrów, gdy zasłoniły je krzaki, uspokoiły się. Miałam teraz możliwość obserwacji. Zwierzaki zaczęły zmierzać wolnym krokiem w stronę gęstszych drzew, co jakiś czas podskubując jakiś listek. Zimowa szata znakomicie je kamuflowała, momentami wiedziałam gdzie są tylko dlatego, że mignęło mi lusterko.
Poszłam dalej zostawiając sarenki w spokoju.

Szłam jakiś czas drogą, po czym weszłam na zwierzęcą ścieżkę, prowadzącą do sporego stawu. Pamiętałam, że  przeniosły się tam bobry. Ich dotychczasowe siedlisko, zostało zrównane z ziemią w ramach programu zwiększenia przepustowości rzeki. Nie żeby robiły tamy przegradzające rzekę. Nie dałyby rady, nawet gdyby mieszkało tam 50 bobrów.  Przy okazji przebudowy brzegu, zniszczone zostały tereny ochronne Natura 2000, w tym siedlisko bardzo spotykanej barczatki kataks :
Pan w miejskim Wydziale Ochrony Środowiska wyjaśnił mi to tak -  jeśli człowiek potrzebuje, to przyroda musi się ugiąć. Zostawię to bez komentarza.

Chętnych do poczytania o bobrzych zwyczajach odsyłam do wikipedii  - https://pl.wikipedia.org/wiki/B%C3%B3br_europejski

Bobry nieźle się urządziły. Zrobiły sobie żeremie, naniosły gałęzi i jakoś zniosły przymusową eksmisję. Widać było świeże zgryzienia drzew i gałęzi. Mają nawet wydeptaną ścieżkę, którą przeciągają gałązki do wejścia do swego domu. Teraz zastanawiam się, czy nie pójść w nocy żeby je poobserwować. Mam upatrzone dobre miejsce obserwacyjne, na tyle oddalone żeby im nie przeszkadzać a na tyle fajne, żeby coś widzieć.
Oto bobrzy krajobraz :










Mam tylko nadzieję że ludzie dadzą im spokój. Wokół stawu często się kręcą  a sam  las w sumie jest takim większym spacerniakiem.


Końcówka wycieczki przyniosła mi niespodziankę. Na ścieżce zobaczyłam leżącą żabkę. Leżała na plecach, więc uznałam ją za martwą ale jeszcze świeżą. Wzięłam na rękę i postanowiłam się bliżej przyjrzeć. Nagle, martwa ożyła i zeskoczyła na liście. Zostawiłam ją i poszłam do domu.
Wydaje mi się , że to żaba trawna.





Trochę zimowych fotek














środa, 27 stycznia 2016

Zariuszka - pieśń tradycyjna



Oj, zaria ty, zoriuszka, zoriuszka wiecz'erniaja,
Oj, liuli, liuli, zoriuszka wieczerniaja.

Zoriuszka wieczierniaja sołnyszka waschożeje,
Oj, liuli, liuli, sołnyszka waschożeje.

Wysako sounce wschadi a dalioka swietila,
Oj, liuli, liuli... a dalioka swietila,

I na lies i na polie, i na sinieje morie.
Oj, liuli, liuli...
Tak na siniem-ta morje, tam liażała dosteczka.
Oj, liuli, liuli...

Dosteczka dubowaja, pieriekładka sasnowaja.
Oj, liuli, liuli...
Tak po etaj-ta dosteczkie nikto nie chażewał.
Oj, liuli, liuli...

Da nikto nie chaż'ewał, nikawo nie ważewał.
Oj, liuli, liuli...

Pierieszoł da Lioniuszka, pierieszoł Wasiliewicz.
Oj, liuli, liuli...
Pieriewioł za saboju maładoju baryniu.
Oj, liuli, liuli...
Maładuju baryniu, da Ninu Wasiliewnu.
Oj, liuli, liuli...